18 luty sobota
Wczoraj był dzień kota, mam trzy każdy inny, każdy ma własne zdanie w kwestii ulubionego pokarmu, miejsca do spania czy zajęć na dzień. Pierwszy, Tytek, indywidualista, cały dzień najchętniej śpi w ciepłym i miękkim miejscu, smakosz sushi i surowego mięsa. Drugi, Kacper, młodszy o rok trochę marudny chce by zajmować się tylko nim, kot po strasznych przejściach, z traumą po dziś dzień, smakosz serków waniliowych i sushi. Trzeci, najmłodszy, Kubuś, wieczny dzieciak, nie lubi sushi za to uwielbia tuńczyka z puszki. To tyle o rodzinie, któregoś wieczoru miałam szczerą chęć obejrzeć film znanego reżysera, tyle, że przed projekcją była pogadanka ludzi z branży, którzy ów film scena po scenie zaczęli omawiać, po paru minutach czułam się tak, jakbym ten seans już obejrzała. Nie wiem czemu mają służyć podobne wstawki, ale mnie one odbierają chęć na oglądanie filmów. Dzięki nim poprawiam statystykę w czytelnictwie. Pozdrawiam.
Miejska turystka
sobota, 18 lutego 2012
środa, 8 lutego 2012
Pali się?
8 lutego środa
Wychodząc wczoraj z domu poczułam na klatce zapach spalenizny, w takim molochu to raczej żaden ewenement, zwykła rzecz przypalone ziemniaki. To też nie zwróciłam na to uwagi. Wracałam do domu dwie godziny później i wchodząc po schodach poczułam całkiem silny już zapach spalenizny, ponieważ ja należę do tej mniejszości (o czym przekonałam się nieraz!), która działa sama nie czekając aż ktoś to za mnie zrobi, zaczęłam pukać do mieszkań i w końcu zadzwoniłam po straż pożarną. Przyjechali szybko, podałam wszystkie istotne szczegóły, więc wiedzieli co i gdzie. Nie wiedziałam tak do końca tylko tego, czy ktoś jest w mieszkaniu czy nie. Z trudem otworzyli podwójne drzwi i gdy to im się udało, na cały blok buchnął dym taki, że nie dało się oddychać i nic nie było widać. Strażacy kazali schować się do mieszkań i pozamykać drzwi. Ciekawość była jednak silniejsza i nie wszyscy się dostosowali. Przewietrzyli, kurczaka z piekarnika wyciągnęli i po akcji. Policja spisała protokół. Ja mam jednak w tej sprawie dwa pytania, po pierwsze czy ci, którym rozwalili drzwi mogą i czy będą się mnie czepiać za to, że wezwałam straż? A po drugie, a to już nie pytanie tylko wniosek, uważam, że strażacy powinni zarabiać najlepiej ze wszystkich służb ratunkowych. Ja wdychałam dym tylko tego dnia i do dzisiaj boli mnie gardło, oni znoszą to na co dzień. Pozdrawiam.
Wychodząc wczoraj z domu poczułam na klatce zapach spalenizny, w takim molochu to raczej żaden ewenement, zwykła rzecz przypalone ziemniaki. To też nie zwróciłam na to uwagi. Wracałam do domu dwie godziny później i wchodząc po schodach poczułam całkiem silny już zapach spalenizny, ponieważ ja należę do tej mniejszości (o czym przekonałam się nieraz!), która działa sama nie czekając aż ktoś to za mnie zrobi, zaczęłam pukać do mieszkań i w końcu zadzwoniłam po straż pożarną. Przyjechali szybko, podałam wszystkie istotne szczegóły, więc wiedzieli co i gdzie. Nie wiedziałam tak do końca tylko tego, czy ktoś jest w mieszkaniu czy nie. Z trudem otworzyli podwójne drzwi i gdy to im się udało, na cały blok buchnął dym taki, że nie dało się oddychać i nic nie było widać. Strażacy kazali schować się do mieszkań i pozamykać drzwi. Ciekawość była jednak silniejsza i nie wszyscy się dostosowali. Przewietrzyli, kurczaka z piekarnika wyciągnęli i po akcji. Policja spisała protokół. Ja mam jednak w tej sprawie dwa pytania, po pierwsze czy ci, którym rozwalili drzwi mogą i czy będą się mnie czepiać za to, że wezwałam straż? A po drugie, a to już nie pytanie tylko wniosek, uważam, że strażacy powinni zarabiać najlepiej ze wszystkich służb ratunkowych. Ja wdychałam dym tylko tego dnia i do dzisiaj boli mnie gardło, oni znoszą to na co dzień. Pozdrawiam.
piątek, 3 lutego 2012
Jak jest zima, to musi być zimno, wiadomo.
3 luty, piątek
Dzięki Bogu już piątek, ostatni dzień pracy w tym tygodniu. Ale nie o tym, tylko o mrozie,
który mrozi, nie tylko wszystko co żyje, ale też kulturę w narodzie. Tak się złożyło, iż ostatnio sporo jeździłam komunikacją miejską i z przykrością stwierdzam, że kierowcy w autobusach są jakby mniej kulturalni, a co gorsza niektórzy z nich traktują pasażerów jak zło konieczne. Czekałam w środę na ,,26,, które spóźniło się prawie pięć minut, zmarznięci podobnie jak ja pasażerowie mieli nadzieję na rozgrzanie się w autobusie, jakież było ich i moje zdziwienie kiedy okazało się, że w autobusie wcale nie było za ciepło. Czyżby zawiodło ogrzewanie? A może kierowca go nie włączył? Miałam wrażenie, że stopy przymarzły mi do podłogi, aż się zdziwiłam, że jednak udało mi się wysiąść z autobusu, pomijam fakt, że podjechał on pod przystanek tak by drzwi otworzyły się akurat na jedyną w tym miejscu ślizgawkę. Gratuluję wyczucia i umiejętności! Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam.
Dzięki Bogu już piątek, ostatni dzień pracy w tym tygodniu. Ale nie o tym, tylko o mrozie,
który mrozi, nie tylko wszystko co żyje, ale też kulturę w narodzie. Tak się złożyło, iż ostatnio sporo jeździłam komunikacją miejską i z przykrością stwierdzam, że kierowcy w autobusach są jakby mniej kulturalni, a co gorsza niektórzy z nich traktują pasażerów jak zło konieczne. Czekałam w środę na ,,26,, które spóźniło się prawie pięć minut, zmarznięci podobnie jak ja pasażerowie mieli nadzieję na rozgrzanie się w autobusie, jakież było ich i moje zdziwienie kiedy okazało się, że w autobusie wcale nie było za ciepło. Czyżby zawiodło ogrzewanie? A może kierowca go nie włączył? Miałam wrażenie, że stopy przymarzły mi do podłogi, aż się zdziwiłam, że jednak udało mi się wysiąść z autobusu, pomijam fakt, że podjechał on pod przystanek tak by drzwi otworzyły się akurat na jedyną w tym miejscu ślizgawkę. Gratuluję wyczucia i umiejętności! Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam.
niedziela, 29 stycznia 2012
Ferie.
29 stycznia niedziela
No proszę, kto by pomyślał, mój blog na razie prowadzi w rankingu. Dziękuję!
Trwają ferie, przechodzę koło Górki Jasia, albo koło górki przy kościele i widzę małe zainteresowanie zjeżdżaniem na sankach. Za moich czasów, a nie były to czasy prehistoryczne, biliśmy się o każdy skrawek z którego dało się zjechać. Teraz zjeżdżają tylko maluszki przyciągnięte na sankach przez rodziców z mojego pokolenia, albo przez dziadków (już nie z mojego pokolenia!). Zastanawiam się,czy ktoś wynalazł już internetowe zjeżdżanie na sankach? Można sobie zjeżdżać z wirtualnej górki siedząc w cieplutkim mieszkanku. Ale czy przyjemność z tarzania się w śniegu da się z tym porównać? Wie ten, kto tego skosztował. Pozdrawiam.
No proszę, kto by pomyślał, mój blog na razie prowadzi w rankingu. Dziękuję!
Trwają ferie, przechodzę koło Górki Jasia, albo koło górki przy kościele i widzę małe zainteresowanie zjeżdżaniem na sankach. Za moich czasów, a nie były to czasy prehistoryczne, biliśmy się o każdy skrawek z którego dało się zjechać. Teraz zjeżdżają tylko maluszki przyciągnięte na sankach przez rodziców z mojego pokolenia, albo przez dziadków (już nie z mojego pokolenia!). Zastanawiam się,czy ktoś wynalazł już internetowe zjeżdżanie na sankach? Można sobie zjeżdżać z wirtualnej górki siedząc w cieplutkim mieszkanku. Ale czy przyjemność z tarzania się w śniegu da się z tym porównać? Wie ten, kto tego skosztował. Pozdrawiam.
piątek, 6 stycznia 2012
Gdzie sens? gdzie logika?
6 stycznia 2012 roku piątek
Po raz pierwszy mamy dzisiaj święto, to znaczy Święto Trzech Króli jest od zawsze, ale po raz pierwszy możemy je świętować w domach a nie w pracy, jako dzień ustawowo wolny. Są niestety pracodawcy, którzy wszystkie święta mają w tyle każąc pracować swoim etatowym pracownikom (i nie trzeba ich daleko szukać!), sami po bożemu chodzą do kościoła, a pracownicy zamiast w kościele siedzą w prowadzonych przez nich sklepach po kilkanaście godzin nawet w Boże Narodzenie czy Wielkanoc. To tyle o świętowaniu, byłam dzisiaj na stronie z refundowanymi lekami i zastanawiam się czy tę listę układało ministerstwo z farmaceutami czy z zakładami pogrzebowymi? Ceny leków za które moi Rodzice płacili ustawowe 3,20, wzrosły kilkukrotnie albo nawet kilkunastokrotnie i kogo z emerytów będzie na nie stać? Poprzednio wiele osób nie wykupowało recept z uwagi na ceny leków, a teraz to zakłady pogrzebowe będą miały więcej klientów, tylko czy na pewno o to chodziło? Pozdrawiam.
Po raz pierwszy mamy dzisiaj święto, to znaczy Święto Trzech Króli jest od zawsze, ale po raz pierwszy możemy je świętować w domach a nie w pracy, jako dzień ustawowo wolny. Są niestety pracodawcy, którzy wszystkie święta mają w tyle każąc pracować swoim etatowym pracownikom (i nie trzeba ich daleko szukać!), sami po bożemu chodzą do kościoła, a pracownicy zamiast w kościele siedzą w prowadzonych przez nich sklepach po kilkanaście godzin nawet w Boże Narodzenie czy Wielkanoc. To tyle o świętowaniu, byłam dzisiaj na stronie z refundowanymi lekami i zastanawiam się czy tę listę układało ministerstwo z farmaceutami czy z zakładami pogrzebowymi? Ceny leków za które moi Rodzice płacili ustawowe 3,20, wzrosły kilkukrotnie albo nawet kilkunastokrotnie i kogo z emerytów będzie na nie stać? Poprzednio wiele osób nie wykupowało recept z uwagi na ceny leków, a teraz to zakłady pogrzebowe będą miały więcej klientów, tylko czy na pewno o to chodziło? Pozdrawiam.
środa, 21 grudnia 2011
Relikt PRL-u
21 grudnia środa
Złamała się noga przy moim stoliku, chciałam kupić nowy. Obdzwoniłam kilka sklepów, by usłyszeć, że nie ma ich w sklepie, trzeba je zamawiać termin realizacji po Nowym Roku. Czy chcąc kupić buty, muszę je zamawiać, odbiór po miesiącu? Dlaczego w sklepach meblowych nie ma mebli? Są tylko jakieś dyżurne w roli ekspozycji i atrapy na półce. Jestem głupia sądząc, że idąc do sklepu z meblami tam je znajdę, meble są jeszcze w fabryce. Cieszę się, że w innych sklepach jest towar do zakupu a nie do ozdoby.
Złamała się noga przy moim stoliku, chciałam kupić nowy. Obdzwoniłam kilka sklepów, by usłyszeć, że nie ma ich w sklepie, trzeba je zamawiać termin realizacji po Nowym Roku. Czy chcąc kupić buty, muszę je zamawiać, odbiór po miesiącu? Dlaczego w sklepach meblowych nie ma mebli? Są tylko jakieś dyżurne w roli ekspozycji i atrapy na półce. Jestem głupia sądząc, że idąc do sklepu z meblami tam je znajdę, meble są jeszcze w fabryce. Cieszę się, że w innych sklepach jest towar do zakupu a nie do ozdoby.
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Przedswiąteczne zakupy, przyjemnośc czy konieczność?
19 grudnia poniedziałek
No i zaczął się przedświąteczny tydzień, obłęd w oczach, pogoń za rybami, prezentami, czy innymi niezbędnymi duperelkami. Koszmar! Lubię Święta, jak chyba każdy, ale nie lubię tego co dzieje się w sklepach, czy nie można przy takim natłoku ludzi uruchomić dodatkowej kasy? Na dodatek gorąco w tych sklepach jak w piekle. Szkoda, że w tym roku człowiek za bardzo sobie nie odpocznie, bo będzie mało wolnego, nawet Sylwester i Nowy Rok wypadają w weekend. Życzę i Wam i sobie, aby ta gorączka zamieniła się w błogi świąteczny nastrój i aby Święta upłynęły szczęśliwie i spokojnie. Wesołych Świat!
No i zaczął się przedświąteczny tydzień, obłęd w oczach, pogoń za rybami, prezentami, czy innymi niezbędnymi duperelkami. Koszmar! Lubię Święta, jak chyba każdy, ale nie lubię tego co dzieje się w sklepach, czy nie można przy takim natłoku ludzi uruchomić dodatkowej kasy? Na dodatek gorąco w tych sklepach jak w piekle. Szkoda, że w tym roku człowiek za bardzo sobie nie odpocznie, bo będzie mało wolnego, nawet Sylwester i Nowy Rok wypadają w weekend. Życzę i Wam i sobie, aby ta gorączka zamieniła się w błogi świąteczny nastrój i aby Święta upłynęły szczęśliwie i spokojnie. Wesołych Świat!
Subskrybuj:
Posty (Atom)